Jezus Chrystus a dosłowne rozumienie Księgi Rodzaju

Nowy Testament a dosłowne rozumienie Księgi Rodzaju

Czy Nowy Testament daje nam wskazówki, jak prawidłowo odczytywać Księgę Rodzaju?
Co naprawdę myśleli o niej Jezus i autorzy Nowego Testamentu?

Weźmy rodowód Jezusa w Ewangelii Łukasza 3. Łukasz prowadzi linię – moim zdaniem od Marii, to widać z greki i z kontekstu – idąc od Jezusa wstecz, przez Natana, innego syna Dawida, aż do Abrahama. Ale przecież Abraham nie spadł z nieba w Księdze Rodzaju 12. Miał przodków – a znajdujemy ich w Rodzaju 11 i 5. I Łukasz cytuje wszystkie te imiona jako prawdziwą historię, aż do Adama, którego nazywa Synem Bożym, a nie „synem małpy”. Więc nie da się tego pogodzić z ewolucją.

I to jest ważne, bo Łukasz chce pokazać wspólne człowieczeństwo Jezusa. On jest Zbawicielem dla wszystkich ludzi, niezależnie od rasy, narodu czy pochodzenia. Dlaczego? Bo jest naszym krewnym–Odkupicielem, spokrewnionym krwią z tymi, których odkupuje. I to jest możliwe dlatego, że – jak mówi Łukasz – Jezus pochodzi od Adama. A skoro wszyscy pochodzimy od Adama, każdy lud i każda grupa etniczna może być zbawiona przez Jezusa, swojego krewnego–Odkupiciela.

I mamy też inne przykłady, podobne jak u Łukasza. List do Hebrajczyków jest bardzo ciekawy. Rozdział 11 – ta słynna „hala bohaterów wiary”. Pierwsze osoby, które się tam pojawiają, to Abel, Henoch i Noe. A więc to wszystko z Rodzaju 1–12. Dopiero potem autor przechodzi do Abrahama, Izaaka, Jakuba i innych bohaterów wiary. Ale znowu – nie ma żadnej przerwy. On traktuje wszystkich jako jednakowo historycznych bohaterów wiary.

Jezus Chrystus a dosłowne rozumienie Księgi Rodzaju

Porozmawiajmy teraz o tym, co sam Jezus mówił o Księdze Rodzaju i jakie miał przekonania. Już wspomnieliśmy, że możemy prześledzić Jego rodowód aż do Adama. Nowy Testament wskazuje, że Jezus pochodzi od Adama, Abrahama i Dawida. Dzięki temu jest Zbawicielem całego świata.

Jezus Chrystus oraz autorzy Nowego Testamentu byli całkowicie jednomyślni co do tego, że Księga Rodzaju to prawdziwa historia i rozumieli ją w sposób dosłowny. Niestety, dzisiaj wielu twierdzi inaczej, myśląc, że to tylko alegoria, mit, poezja lub coś jeszcze innego.

Ale zdecydowanie możemy mieć całkowitą pewność, że rozumieli Księgę Rodzaju w sposób dosłowny, ponieważ Jezus i apostołowie wszyscy cytowali Księgę Rodzaju albo się do niej odwoływali i zawsze zakładali, że to prawdziwa historia. Akceptowali bez zastrzeżeń osoby, wydarzenia, a nawet kolejność wydarzeń jako fakty historyczne i używali tej prawdziwej historii, aby nauczać głębokich prawd teologicznych, a także prawd moralnych – ale zarówno te moralne, jak i teologiczne opierały się na faktycznej historii.

Na przykład – małżeństwo. To jest wyraźnie nauka moralna, która niestety jest mocno atakowana w świecie zsekularyzowanym. Ale gdy Jezus został zapytany o małżeństwo, odwołał się do jego początków. Zobacz w Ewangelii Marka 10:5–9 albo Ewangelii Mateusza 19:3–6. W obu tych fragmentach mamy równoległe opisy, w których Jezus cytuje Rodzaju 1:27 i Rodzaju 2:24, aby uzasadnić, czym jest małżeństwo. Że jest to związek jednego mężczyzny i jednej kobiety, ponieważ Bóg stworzył Adama i Ewę na początku. I Jezus cytuje oba te rozdziały jako prawdziwą historię.

I są tam też inne rzeczy dotyczące małżeństwa – na przykład: „mężczyzna opuszcza ojca i matkę” – ponieważ pierwszy człowiek, Adam, nie miał ojca ani matki. „Dwoje staje się jednym ciałem”, ponieważ Ewa została wzięta z ciała Adama. Wszystko to opiera się na tym, że Jezus cytuje pierwsze dwa rozdziały Księgi Rodzaju jako prawdziwą narrację historyczną.

Co ciekawe, jeśli spojrzysz na fragment z Mateusza, tam Jezus mówi, że „Ten, który ich stworzył, powiedział…” – czyli sam Bóg powiedział to, co jest zapisane w Księdze Rodzaju. Innymi słowy, Jezus mówi, że autor tej części Rodzaju to Ten, który stworzył wszystko – czyli sam Bóg. A więc Jezus bardzo wyraźnie potwierdza Boże autorstwo Księgi Rodzaju.

I Jezus, gdy odnosił się do Starego Testamentu – który został spisany przez Mojżesza – przypisywał te słowa bezpośrednio samemu Bogu i uważał, że faryzeusze są odpowiedzialni za to, że mają dane im Słowo Boże. Np. w taki sposób On ich zganił słowami: „Czy nie czytaliście, co zostało wam powiedziane przez Boga?” To bardzo bezpośrednie stwierdzenie, że to, co jest zapisane w Piśmie, to Słowa samego Boga, które zostały nam przekazane jasno i wyraźnie.

I często widzimy, że w Biblii pojawia się zamienność wyrażeń: „Bóg powiedział” i „Pismo mówi” – i odwrotnie. Jezus utożsamia Pismo z tym, co powiedział Bóg, i to od samej Księgi Rodzaju.

Ale ja chciałbym dla bardziej zaawansowanych poruszyć również wątek chrystologiczny z dziedziny Zjednoczenia Osobowego i zahaczyć o Communicatio Idiomatum. I pozwolę sobie zagrać trochę „adwokata diabła”: czy nie mógłby ktoś powiedzieć, że kiedy Jezus mówił o potopie czy o Adamie i Ewie w ogrodzie, to tak naprawdę mówił tylko symbolicznie, z poziomu swojego człowieczeństwa? To właśnie nazywa się herezją kenotyczną. Chodzi o to, że w Liście do Filipian czytamy, że Jezus „ogołocił samego siebie”. A herezja kenotyczna mówi, że Jezus „opróżnił się ze swojej boskości”. Ale jeśli spojrzymy na tekst dokładnie, to widzimy, że „ogołocenie” polegało na dodaniu natury ludzkiej. Czyli ogołocenie przez dodanie, a nie przez odjęcie. Jezus dodał ludzką naturę do swojej boskiej natury – ale nigdy nie przestał być Bogiem.

Czasami Jezus rezygnował z niezależnego korzystania ze swojej boskiej mocy. Na przykład – kiedy powiedział, że nie zna dnia ani godziny swojego powrotu – wie to tylko Ojciec. To było dobrowolne ograniczenie, ale nigdy nie zrezygnował ze swojej boskiej natury.

Kolejna rzecz – od kiedy Jezus miałby akceptować fałszywe poglądy? Przecież On wręcz ganił ludzi za ich błędne poglądy. Nigdy nie ganił nikogo za to, że zbyt serio traktuje Pismo – ganił za to, że nie traktują Pisma wystarczająco poważnie. A więc On nie akceptował fałszu. Czasami mówił, że to Mojżesz był ustępliwy – na przykład w sprawie rozwodu: Mojżesz pozwolił pisać list rozwodowy, ale Jezus powiedział: „Teraz już nie – wracamy do tego, co było od początku”. Dlaczego? Bo Mojżesz ustąpił z powodu zatwardziałości serc, ale teraz jest inaczej. Czyli wręcz przeciwnie – Jezus był mniej ustępliwy niż Mojżesz. A ponieważ Mojżesz, natchniony przez Boga, był ustępliwy wobec zatwardziałości ludzi, to teraz Jezus mówi: „Nie – teraz wracamy do tego, co było od początku”.

I dlatego twierdzenie, że Jezus popełniał błędy, jest wręcz herezją. A jednak wiele czołowych, tzw. chrześcijańskich grup ewolucyjnych właśnie to sugeruje – że Jezus się mylił. A przecież mamy wydarzenie przemienienia na górze. Jezus, Eliasz i Mojżesz – a wtedy Bóg Ojciec mówi: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.” Czyli sam Ojciec potwierdza autorytet swojego Syna. A więc cokolwiek Syn mówi – trzeba Go słuchać. A więc jeśli Jezus się mylił, to oznacza, że również Bóg Ojciec się mylił. A to byłby problem. Ogromny problem. To sprawia, że myślę – albo idziesz za Biblią, albo nie.

Myślę, że czasem ludzie mylą dwie rzeczy: – dostosowanie się do ograniczonej wiedzy słuchacza, – i popełnianie błędu. To nie jest to samo. Na przykład matka mówi małemu dziecku: „Rosłeś w moim brzuszku.” To jest prawda – tylko, że uproszczona. Nie mówi: „rosłeś w macicy, zaczęło się w jajniku, potem jajowód” itd. Ale „rosłeś w brzuszku” jest wciąż prawidłowe. Natomiast gdyby powiedziała: „Bocian cię przyniósł” – to byłoby po prostu fałszywe. A jeśli ewolucja jest prawdą, to wtedy Księga Rodzaju jest właśnie takim: „bocian cię przyniósł” – czyli zabawna historyjka, ale bez związku z rzeczywistością.

Bo teoria teistycznego ewolucjonizmu i Księga Rodzaju całkowicie się różnią – nie tylko w kwestii czasu, szczegółów, kolejności wydarzeń, ale przede wszystkim w kwestii Ewangelii. Ewolucjonizm w każdej formie stoi w opozycji do Ewangelii.

Similar Posts