Ojcowie Apostolscy i literalne rozumienie Księgi Rodzaju

Początki chrześcijaństwa a biblijny kreacjonizm.

Skoro więc tekst Księgi Rodzaju jest wyraźnie napisany jako historyczny i należy go czytać w sposób prosty i dosłowny, to dlaczego ludzie twierdzą, że to tylko alegoria, mit, poezja albo coś innego? Gdy prześledzimy historię interpretacji Księgi Rodzaju, zobaczymy, że większość interpretatorów rozumiała ją jako zapis historyczny. Gdy spojrzymy na Ojców Kościoła i większość rabinów – większość z nich wierzyła w jej historyczność. Była tylko mniejszość, która skłaniała się ku alegoryzowaniu – ale to głównie dlatego, że oni po prostu uwielbiali alegorie. Po prostu kochali je bardziej niż cokolwiek innego. Ale co ciekawe – nawet ci najwięksi zwolennicy alegorii, jak Augustyn i Orygenes, bardzo wyraźnie odrzucali poglądy o starej Ziemi, wyznawane przez pogańskich Greków w ich czasach. Ciekawe jest to, że Orygenes i Augustyn wierzyli nawet, że Bóg stworzył świat natychmiast i od razu, a „sześć dni” to sposób uporządkowania tego aktu. Czyli tak naprawdę szli w przeciwnym kierunku niż współczesne poglądy o „miliardach lat”. Więc oni na pewno nie byli zwolennikami „starej Ziemi”. A jeśli spojrzymy na Tomasza z Akwinu – on również bardzo jasno stwierdzał: „Dzień, który składa się z wieczora i poranka, nazywa się dniem.” Czyli Tomasz z Akwinu – największy teolog średniowiecza – wierzył, że dni stworzenia to zwykłe, dosłowne dni.

Później przyszli reformatorzy, którzy mocno skupili się na przywracaniu prostego, dosłownego odczytu Pisma i odrzucali nadmierne alegoryzowanie. Luter był bardzo zdecydowany: Mojżesz mówił literalnie, a nie alegorycznie czy symbolicznie – mówił tak, jak jest napisane. I Luter otwarcie krytykował tych, którzy próbowali twierdzić, że sześć dni stworzenia to tylko jeden dzień albo że wszystko zostało stworzone w jednym momencie.

Chrześcijaństwo od samego swojego początku opowiadało się za dosłownym, sześciodniowym – dwudziestoczterogodzinnym dniem stworzenia, choć już od wczesnych wieków istniały także tradycje interpretacji bardziej symbolicznej.

Czy widzisz już niebezpieczeństwo i to, gdzie jest problem? Co się dzieje, jeśli potraktujemy Księgę Rodzaju jako alegorię lub przypowieść? Jakie są konsekwencje?

Konsekwencje są takie, że podważasz istotę samej Ewangelii i sensu zastępczej ofiary Jezusa Chrystusa na krzyżu. A jeśli wstawisz w to wszystko jeszcze miliardy lat ewolucji, to implantujesz herezję śmierci przed grzechem w sam środek Biblii. Rozłączasz śmierć jako skutek grzechu. A wtedy trzeba zapytać: jak w takim razie śmierć Jezusa może zapłacić za nasz grzech? Jego ofiara traci zupełnie sens i znaczenie. Przez to ogromna część Nowego Testamentu przestaje mieć sens.

Wspomniałem już o 1 Liście do Koryntian, który łączy zmartwychwstanie Jezusa ze śmiercią fizyczną, którą sprowadził Adam. Mamy też List do Rzymian 5 – gdzie Paweł pokazuje kontrast między dwoma „głowami ludzkości”: Adamem, który przyniósł grzech i śmierć, i Jezusem, który przyniósł sprawiedliwość i życie. A Rzymian 6:23 streszcza to w jednym wersecie: „Zapłatą bowiem za grzech jest śmierć, ale darem łaski Boga jest życie wieczne w Jezusie Chrystusie, naszym Panu” [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Rz 6:23]. Znów – śmierć jest konsekwencją grzechu.

Teistyczny ewolucjonizm i herezja śmierci przed grzechem uderza w samo sedno Ewangelii. Podważa śmierć Jezusa jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. To jeden z wielu biblijnych fundamentów, który się rozpada, jeśli Księga Rodzaju nie jest historią. Bez dosłownego rozumienia Księgi Rodzaju nie mamy fundamentu dla Ewangelii, dla tożsamości Jezusa, dla prawdy o Bożej dobroci i łasce.

Księga Rodzaju 1–11 to fundament całej Biblii. Wszystkie doktryny biblijne mają swój początek w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju. Należy więc traktować tekst tam zawarty w sposób dosłowny jako narrację historyczną – i dlatego można mu ufać również od strony naukowej.

Similar Posts