Obrona chrześcijańskiego światopoglądu
W kulturze, w której Słowo Boże jest nieustannie atakowane — zarówno przez ludzi spoza Kościoła, jak i przez niektórych w jego wnętrzu — musimy być zawsze gotowi, by dać obronę nadziei, która jest w nas. Chrześcijaństwo nie jest zbiorem mitów ani filozoficznych idei — jest zakorzenione w historii, w prawdziwych wydarzeniach i prawdziwych ludziach.
Słowo Boże jest dziś atakowane z każdej strony. Oczekiwalibyśmy tego od tych, którzy negują istnienie Boga — Autora Pisma — lecz smutne jest to, że podobne podważanie autorytetu Biblii często pochodzi od wykładowców teologii, pastorów i liderów kościelnych. Wielu z nich, być może nieświadomie, umniejsza wiarygodność Pisma, zwłaszcza pierwszych jedenastu rozdziałów Księgi Rodzaju.
Z każdym dniem Kościół staje się coraz mniej skuteczny w docieraniu do ludzi zagubionych.
Zbyt wielu chrześcijan nie ma wystarczającej wiedzy ani dyscypliny, by bronić swojej wiary i nie korzysta z dostępnych narzędzi, które pozwoliłyby im „gasić ogniste pociski złego” (Ef 6:16). W efekcie chrześcijaństwo bywa postrzegane jako „ślepa wiara”, a wierzący — jako naiwni i niedouczeni.
Jednak chrześcijaństwo nie jest ślepą wiarą. Nasza wiara opiera się na Stwórcy i Jego objawionym, nieomylnym Słowie. W Liście do Hebrajczyków 11:1 czytamy: „Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.” Jak to możliwe, że w definicji wiary pojawia się słowo „dowód”? Dlatego, że chrześcijaństwo ma swoje korzenie w historii — w rzeczywistych wydarzeniach.
Choć dowody same w sobie nie udowadniają prawdziwości Biblii, to jednak w pełni potwierdzają jej przesłanie. Kiedy interpretujemy fakty z perspektywy Bożego Słowa, a nie ludzkich opinii, widzimy, że są one w całkowitej zgodzie z Pismem.
Apostoł Piotr napisał o pierwszych uczniach Chrystusa:
„Nie za zręcznie zmyślonymi baśniami postępowaliśmy, gdyśmy wam oznajmili moc i przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa, lecz jako naoczni świadkowie Jego wielkości” (2 P 1:16).
Autorzy Biblii wiernie zapisywali rzeczywiste wydarzenia — w tym cuda Jezusa, Jego ukrzyżowanie i zmartwychwstanie.
Juda zachęca wierzących, by „walczyli o wiarę raz na zawsze przekazaną świętym” (Jud 3). Piotr z kolei poleca:
„Uświęćcie Pana Boga w sercach waszych i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto się domaga od was uzasadnienia nadziei, która jest w was; a czyńcie to z łagodnością i szacunkiem” (1 P 3:15).
Słowo „obrona” pochodzi z greckiego apologia — oznacza ono rozumną odpowiedź lub argumentację. Od tego słowa pochodzi termin apologetyka, czyli dziedzina teologii zajmująca się obroną wiary chrześcijańskiej.
Apostoł Paweł był jednym z pierwszych apologetów. Gdziekolwiek się udawał, najpierw wchodził do synagogi i „rozprawiał z nimi na podstawie Pism, wyjaśniając i dowodząc, że Mesjasz musiał cierpieć i zmartwychwstać” (Dz 17:2; 18:4). To nie są słowa człowieka ślepo wierzącego — Paweł wiedział, że jego wiara jest racjonalna i obronna. Spotkał samego Chrystusa w drodze do Damaszku (Dz 9:1–8), a potem świadczył, że ponad pięciuset ludzi widziało zmartwychwstałego Jezusa (1 Kor 15:6).
W 1 Liście Piotra 3:15 rozumna obrona wiary jest bezpośrednio powiązana z nadzieją, jaką mamy w Chrystusie. Ta nadzieja jest opisana w Piśmie Świętym — dlatego wszelka apologetyka musi opierać się na autorytecie Biblii. Jeśli nasze argumenty nie prowadzą do potwierdzenia nadziei w Chrystusie, nie uprawiamy biblijnej apologetyki.
Równie ważne jak treść argumentacji jest nastawienie, z jakim ją prowadzimy — z „łagodnością i bojaźnią”. Zbyt często apologeci chrześcijańscy brzmią arogancko lub napastliwie. Mamy mówić z odwagą, ale też z pokorą i szacunkiem, jak posłańcy niosący prawdę od Króla. Musimy pamiętać, że to wyłącznie łaska Boga czyni nas Jego ambasadorami, a tylko Duch Święty może przekonać człowieka o prawdzie Ewangelii.
Wszystko, co mówimy, musi być zgodne z Bożym objawieniem — nie możemy bronić Boga, przekręcając Jego Słowo.
Gdy korzystasz z argumentów przedstawionych w tej serii artykułów, pamiętaj, że naszym celem jest wierne przekazywanie prawd Biblii, które wskazują na nadzieję w Chrystusie. A gdy napotkasz sprzeciw, przypomnij sobie słowa Piotra:
„Lecz gdybyście nawet cierpieli dla sprawiedliwości, błogosławieni jesteście. Nie bójcie się ich pogróżek ani nie dajcie się przestraszyć. Lecz Pana Chrystusa miejcie w sercach za Świętego, zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto się domaga od was uzasadnienia nadziei, która jest w was — lecz czyńcie to z łagodnością i szacunkiem, mając czyste sumienie, aby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, zostali zawstydzeni” (1 P 3:14–16).






